Strona główna Wywiady Rękodzieło z bliska: Zaka Marek

Rękodzieło z bliska: Zaka Marek

W ramach naszego cyklu "Rękodzieło z bliska" mieliśmy okazję porozmawiać z Panią Beatą, która prowadzi od kilku lat swoją firmę zajmującą się rękodziełem pod nazwą Zaka Marek. Dla nas to tym większa przyjemność, gdyż historia marki Zaka Marek pokazuje, że rękodzieło może być sposobem na życie niezależnie od wcześniejszych wyborów i zdobytego wykształcenia czy wcześniejszych doświadczeń zawodowych. Rękodzieło to pasja! Zaintrygowaliśmy Was? Zapraszamy do lektury, a wszystko stanie się jasne!

Jak to się stało, że związałaś swoje życie z rękodziełem?

Pierwsze lata swojego życia zawodowego – zaraz po studiach – spędziłam pracując w korporacji. W niedługim czasie doszłam do wniosku, że korporacyjny styl pracy nie jest spełnieniem moich marzeń. Założyłam więc działalność gospodarczą. Początkowo zajmowałam się handlem materiałami instalacyjnymi. Z czasem jednak przebranżowiłam się. Kupiłam maszyny szwalnicze, tkaniny i wszystko to, co potrzebne jest do wykonywania tego, z czego teraz odczuwam największą dumę i satysfakcję.

Jak wyglądały początki Twojej pracy z rękodziełem?

Szyć nauczyłam się jeszcze w szkole podstawowej. Miałam świetną nauczycielkę prac ręcznych, która nauczyła nas wielu technik rękodzielniczych. Od lat potrafię więc szyć, haftować, aplikować, robić na drutach i na szydełku. Tkać kilimy. W pewnym momencie pomyślałam sobie, że przyjemnie by było, gdybym mogła zarabiać na tym, co tak bardzo lubię robić. Powoli więc zaczęłam zamieniać hobby w płatne zajęcie. Teraz praca przy rękodziele zajmuje mi cały czas.

Pracownia Zaka Marek

Twój butik nazywa się Zaka Marek – to ciekawa gra słów. Jak wyglądał proces wymyślania nazwy dla Twojej marki?

Lubię gry słowne i ciekawe zestawienia. Dużo czytam. Dużo słucham. Zawsze byłam wrażliwa na słowo i na wiele innych szczegółów, które pomagają mi budować moją opinię u klientów. Chciałabym, aby ta wrażliwość na język komunikacji była widoczna w tym, co robię. Dużą wagę przywiązuję do opisów wyrobów. Dokładam też starań, aby moja korespondencja z klientami była staranna. Redagowanie listu, który wysyłam do każdego klienta, zajęło mi naprawdę dużo czasu. Ale wierzę, że dzięki temu klientom jest przyjemnie robić zakupy w takim butiku. Wierzę, że czują się potraktowani czule – jeśli oczywiście o czułości w biznesie wypada mówić.

Czym Twoje prace różnią się od tych kupowanych w popularnych sklepach z wyposażeniem wnętrz?

Wszystkie przedmioty wykonuję ręcznie. Wiele z nich powstaje w pojedynczych egzemplarzach. Wsłuchuję się też w życzenia klientów. Jestem w stanie zastosować opcje wykończenia produktu, na jakich im zależy. Gdy ustalam z kupującym szczegóły moich patchworkowych narzut, korespondencja potrafi trwać czasem parę dni. Wykonuję kilka projektów. Przesyłam zdjęcia poprzednich realizacji. Zwykle udaje nam się dojść do porozumienia. Choć zdarza się, że zupełnie nie trafie w gust klienta i stracę zlecenie.

Utrzymywanie bardzo szerokiej oferty materiałów oraz szytych ręcznie poszewek, poduszek oraz pozostałych akcesoriów wymaga pewnie sporej przestrzeni. Jak wygląda Twoja pracownia i jak się zmieniała na przestrzeni lat?

Kiedyś produkowałam wszystko w mieszkaniu. Początkowo byłam w stanie ograniczyć się do jednego pokoju. Potem już belki z tkaninami, torby z wypełnieniem poduszkowym, puszki z lawendą, sznurki, koronki i tasiemki stały w każdym pokoju. Każdy mebel w mieszkaniu stanowił tło fotograficzne. Jednak godzenie pracowni z mieszkaniem w ramach jednego lokalu stawało się coraz bardziej uciążliwe. Coraz trudniej przychodziło utrzymanie porządku. Kilka miesięcy temu wynajęłam lokal użytkowy w moim mieście. Mam obecnie w nim sklep i pracownię. Planuję dalszy rozwój. Nawiązałam kontakty z zagranicznymi dostawcami tkanin. Chcę też zatrudnić kolejne pracownice. Taka przestrzeń powinna mi ułatwić zrealizowanie tych planów.

Butik z rękodziełem - Zaka Marek

Rękodzieło wyróżnia się duszą, domowym ciepłym i szerokimi możliwościami personalizacji produktów. Czy w Twoich pracach klienci też mogą wprowadzać zmiany? Jakie zamówienie dotychczas najbardziej zapadło Ci w pamięci?

Często wykonuję poduszki pod wymiar, albo w kolorach pasujących do wnętrz ich właścicieli. I wcale nie uważam tego za coś wyjątkowego. Dla mnie prawdziwa personalizacja zaczyna się wtedy, gdy rozmowy z klientem trwają odpowiednio długo. Gdy już widzę zdjęcia ich pokojów. Gdy poznaję imiona dzieci, które muszę wyhaftować na kołderkach. Gdy wizytówki z imionami nowożeńców muszę dowiązać do woreczków z lawendą, które mają być lada moment wręczane ich gościom weselnym. W pamięć zapadają mi zlecenia od osób, które potem znajdują się w gronie moich facebookowych znajomych. Mam takich całkiem sporo. To znaczy, że korespondencja musiała trwać rzeczywiście długo, a zlecenie musiało być wymagające zaangażowania.

Poznaliśmy już część historii Twojej oraz Twojej rękodzielniczej marki - pokazuje nam ona, że jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest oddanie się swojej pasji. Zrezygnowałaś ze stalej pracy w korporacji i rzuciłaś wyzwanie trudności prowadzenia biznesu w Polsce - dodatkowo w branży niezwykle specyficznej oraz wymagającej jaką niewątpliwie jest rękodzieło. Chcielibyśmy skorzystać z Twoich doświadczeń i poprosić Cię o kilka wskazówek dla początkujących adeptów rękodzielnictwa oraz dla tych wszystkich, którzy są teraz w podobnej sytuacji w jakiej Ty byłaś kilka lat temu.

Z przyjemnością podzielę się swoimi doświadczeniami.

Zdecydowana większość rękodzielników rozpoczyna swoją przygodę z rękodziełem od malutkiego kącika u siebie w mieszkaniu lub warsztatu w garażu. Jak wyglądały u Ciebie początki pod tym względem? Co teraz cenisz sobie najbardziej patrząc na ergonomię pracy przez pryzmat swojej wygody?

Zaczynanie od małego kącika w mieszkaniu uważam za całkiem normalną kolej rzeczy. Zanim w produkcję zaangażuje się wielkie pieniądze, warto na początku przetestować rynek. Sprawdzić, czy to co podoba się mnie, spodoba się też klientowi. Ja tak zaczynałam. Wiem jednak, że są osoby, które podziałały bardziej odważnie, trafiły w gust lub wykreowały trend i rozwinęły swoje biznesy do rozmiarów większych niż udało się to mi. Ja jestem dość zachowawcza w tych kwestiach. Nie należy tego brać za wzorzec postępowania. Radzę wsłuchiwać się w swoją intuicję.

Bardzo ładne i precyzyjnie wykonane produkty, które trafiają w gusta klientów to oczywiście podstawa każdego biznesu, również tego opartego na rękodziele. Jaki aspekt poza tymi wspominanymi przez nas Twoim zdaniem jest szczególnie ważny – czy jest to obsługa klienta, prezentacja produktu czy może coś innego? Jak sprawiasz, że organizacja Twojej pracy staje się coraz lepsza?

Świat jest przeładowany przedmiotami. Nie potrafię udzielić na to pytanie uniwersalnej odpowiedzi. Mogę jedynie powiedzieć, co ja robię, aby klient, który do mnie trafił raz, zechciał wrócić. Jest to kilka szczegółów, do których przywiązuję dużą wagę i nie pozwalam, aby ich zabrakło na przestrzeni lat. To, że towar powinien być wysokiej jakości – tego mówić nie trzeba. W moim mniemaniu powinien być również pięknie zapakowany. Pamiętam, jak mój wykładowca marketingu na studiach mówił: „dbajcie o to, aby już samo opakowanie produktu stanowiło przedmiot pożądania”. Dlatego moje poszewki jadą do klienta owinięte w ładną folię lub elegancki papier. Wszystko przewiązuję sznureczkiem i obowiązkowo przymocowuję wizytówkę z tekstem, że to ja zapakowałam. W paczce wraz z towarem klient otrzymuje list, w którym dziękuję mu za zamówienie, informuję, w jaki sposób może dokonać zwrotu towaru, w jaki sposób i w jakich przypadkach rozpatruję reklamację. Drukuję również formularz zwrotu, bo liczę się z tym, że towar może klientowi nie odpowiadać. Jeśli tylko produkt nie był wykonany na szczególne zamówienie, bez problemu przyjmuję go z powrotem. Zwroty zdarzają się rzadko, ale jednak się zdarzają. Nie obrażam się na to. Wkalkulowuję to w ryzyko tej działalności.

Wiem już co jest ważne w Twojej pracy z perspektywy tworzenia ręcznego prac oraz co starasz się cały czas doskonalić, aby sprawiać uśmiech na twarzach swoich klientów. Powiedz nam jeszcze jak wyglądały Twoje początki w handlu? Czy miałaś jakieś doświadczenie w sprzedaży, ktoś Ci doradzał czy wszystkiego uczyłaś się na własnej skórze?

Sama zdobywałam doświadczenie. Pozwoliłam sobie popłynąć razem z sytuacjami, jakie stwarzali mi klienci. Jeśli potrafi się słuchać, z rozmów można wiele się nauczyć. I ja staram się wyciągać wiele wniosków z codziennej bieżącej pracy. Nie obrażam się też na krytykę. Staram się być pokorna i traktować je jako darmowe lekcje. Trzeba to jednak wszystko wyważać i uczyć się być asertywną. Przez lata działalności nauczyłam się, aby nie wchodzić w dyskusje o cenę. Wychodzę z założenia, że rzetelnie wyceniam swoją pracę. Nie mam poczucia, abym naciągała klientów. W skrajnych przypadkach, gdy ktoś próbuje mi wjechać na ambicję i porównuje mnie do konkurencji, to odsyłam go do tej właśnie konkurencji. Zwykle jednak udaje mi się przekonać tę drugą stronę, że warto zapłacić tyle, ile stoi przy produkcie.

Ręcznie robione poszewki - asortyment butiku Zaka Marek

Bardzo dziękujemy za te cenne rady. Wydaje nam się, że teraz dla naszych czytelników łatwiejsze będzie podjęcie decyzji o rozpoczęciu przygody z rękodziełem na poważnie. Determinacja, dbanie o klienta oraz talent - to te czynniki, które w połączeniu z systematycznością sprawiły, że Twój sukces w tej branży stał się faktem. Chciałbym teraz zadać Ci trzy pytania na które proszę odpowiedz bez większego namysłu - to nasza zabawa w "szybką trójkę". Możemy zaczynać?

Jasne!

Gdyby nie rękodzieło to ... ?

To zawsze znajdzie się jakaś alternatywa. Wychodzę z założenia, że ja wcale nie muszę tego robić. Jestem magistrem inżynierem informatyki. Potrafię w cyfry, analizy, syntezy, arkusze kalkulacyjne i te sprawy. Jednak ponad wszystko kocham szycie. To wybrałam i to robię. Szycie sprawia mi przyjemność i sprawia, że czasem nie chce mi się wychodzić z pracy.

Dzień bez ..., to dzień stracony!

bez spaceru, albo bez roweru. Tak wypoczywam. Tak łapię odporność. Tak udaje mi się utrzymać dystans do całego tego wariactwa, w które stacza się nasz świat.

Rękodzielnictwo to sposób na życie, a najwięcej radości w nim daje mi ....

chyba zestawianie tkanin. No i rozmowa z klientami. Odkąd udaje mi się pracę w butiku internetowym łączyć z pracą w sklepie stacjonarnym, czuję się już zupełnie spełniona.

To już koniec części wywiadu w której to my zadawaliśmy Ci pytania. Czy chciałabyś podzielić się czymś dodatkowo z czytelnikami? Może zdradzisz nam swoje plany na przyszłość?

Planów mam cały wachlarz i chętnie o nich opowiadam, wierząc, że dopnę swego i wszystkie po kolei spełnię. Ostatnio mocno pracuję nad rozwojem nowej marki, którą zaczynam powoli wprowadzać również do Artillo. Kamieniem milowym okazało się nawiązanie współpracy z hiszpańskim dostawcą tkanin. To było duże ryzyko, bo finalizowanie tego kontraktu miało miejsce tuż przed wybuchem pandemii, ale w efekcie udało się i dostawy przyjeżdżają już systematycznie.

W przyszłości chciałabym, aby wszystkie produkty mogły być opatrywane tą marką. Aby temu sprostać, będę musiała zatrudnić kolejne osoby. Wiąże się to z tym, że teraz każdą wolną chwilę poświęcam pracy. W firmę inwestuję również każdą wypracowaną złotówkę. Dotychczasowe działania pokazują mi jednak, że rozwijanie własnej marki ma przyszłość.

Mam jednak również plany niezwiązane z pracą. Chce więcej podróżować. Więcej jeździć na rowerze. Robić więcej przetworów i kosmetyków naturalnych. Więcej czytać. Mam nadzieję, że gdy już ustabilizuję firmę na tyle, że pracownice będą w stanie przejęć na siebie część moich obowiązków, będę mogła wygospodarować więcej czasu dla siebie.

Dla wszystkich z Państwa mamy również wyjątkową ofertę! Tylko w dniach 16.11.2020 - 29.11.2020  w butiku Zaka Marek w naszej galerii dla zamówień powyżej 149,00 zł oferowana będzie darmowa dostawa produktów oraz 10% rabatu po wpisaniu w koszyku kodu rabatowego „ZAKAMAREK”.

Zaka Marek - promocja na rękodzieło

bnorbert3

bnorbert3

Polska, Świdnica

4.9412080536913